FOCUSING

- na pomoście między ciałem a umysłem

To, co odszczepione, nieodczuwane, pozostaje niezmienione. Kiedy zostaje odczute, zmienia się. Większość ludzi o tym nie wie. Myślą, że jeśli nie dopuszczą do odczucia własnych negatywnych sposobów bycia, poprawią samych siebie. Jest odwrotnie. W ten sposób sprawiają, że te negatywne sposoby bycia utrzymują się i pozostają niezmienione z roku na rok. Kilka chwil poświęconych na odczucie ich w ciele umożliwi zmianę.
Gene Gendlin


Gene Gendlin – filozof i doktor psychologii. A inaczej niepozorny, starszy pan w nieco niemodnym sweterku, robiący dziwaczne miny do kamery by wyjaśnić zgadnienia focusingu, którego jest twórcą. Choć on sam z pewnością by się nim nie nazwał. Zapewne powiedziałby nam, że nie można być twórcą czegoś, co istnieje w każdym z nas od zawsze, można to jedynie odkryć czy opisać. Może więc Gendlin jest bardziej krzewicielem focusingu jako metody kontaktu ze sobą i rozwiązywania swoich dużych i małych kłopotów. Bo to nie nowy, ale bardzo stary, intuicyjny i nieco zapomniany sposób odnajdywania odpowiedzi.

Gendlin był studentem Carla Rogersa, ich relacja obejmowała wzajemną inspirację w zakresie myśli psychoterapeutycznej. Rogers był przekonany, że człowiek posiada w sobie pełen potencjał do rozwoju, wystarczy stworzyć mu odpowiednie warunki, a uruchomi on zdolność samoleczenia. Owe odpowiednie warunki (znane w uproszczeniu jako triada rogeriańska) są wystarczające i konieczne by proces ten mógł zaistnieć. Jednym słowem jeśli terapeuta jest empatyczny, akceptujący i autentyczny w kontakcie z klientem, to klient ten odniesie korzyść z terapii. Terapeuta musi więc posiadać owe trzy cechy i właściwie niczego więcej nie potrzeba. Rogers wierzył w sensowność badań naukowych, postanowił więc sprawdzić swoją teorię. Ku jego zaskoczeniu (a pewnie i rozczarowaniu) badania pokazały, że choć triada ma ogromne znaczenie, to dla części klientów nie jest wystarczająca. Anegdota głosi, że po ogłoszeniu wyników badań Gene wpadł do gabinetu swojego profesora z pytaniem na ustach: "Co teraz zrobimy?", na co Carl spokojnie odpowiedział: "Idź i stwórz metodę, która pomoże tym 20% klientów, dla których triada to za mało". I to właśnie zrobił Gendlin.

Rozpoczął własne poszukiwania badawcze. Nurtowało go pytanie: czemu niektórzy odnoszą korzyści z psychoterapii, a inni nie? Jako pierwszy trop postanowił sprawdzić zachowania terapueutów – przecież z pewnością to w ich postawie kryje się odpowiedź. Zapewne coś, co robią terapeuci warunkuje efekty terapeutyczne. Jakież było zaskoczenie gdy okazało się, że owszem postawa terapeuty jest istotnym czynnikiem, ale także pośród pacjentów wspaniałych terapeutów zdarzały się zarówno terapie "udane" jak i takie, z których ani pacjenci ani i ich terapeuci nie byli zadowoleni. Z tego zadziwienia pojawiła się inna hipoteza: może istotna różnica kryje się w zachowaniu samych klientów? Zespół badawczy począł śledzić nagrane procesy terapeutyczne od początku. Okazało się, że już po pierwszych sesjach można było z dużym prawdopodobieństwem wskazać, które osoby skorzystają najwięcej.

Co robili ci klienci? Zachowywali się nieco dziwnie. Co jakiś czas ich wypowiedzi traciły na płynności, zacinali się, jąkali, wahali w swoich odpowiedziach jakby szukali czegoś w sobie i nie mogli znaleźć. Gdy takiej osobie udało się coś nazwać proces podążał dalej. Przypominało to moje przeczesywanie torebki w celu odnalezienia kluczy, kiedy to wyciągam ze środka kolejne przedmioty i w kilku nieudanych próbach myślę "nie, to nie to". I nagle pach, znajduje klucze, to jest właśnie to, czego szukałam. To jest klucz, który pasuje do zamka.

Osoby, które odnosiły korzyści z terapii brały pod uwagę dane płynące z ciała. Ciało podpowiadało im czy coś jest trafne, czy pasuje do ich doświadczenia czy też nie. Skoro ta różnica w wyrażaniu siebie warunkuje efektywność terapii to może da się tego nauczyć ludzi, którzy nie wchodzą w podobny opis przeżyć spontanicznie? Z tego pytania narodziła się metoda fosusingu.

Czym jest focusing? To nic innego jak korzystanie z wiedzy ciała, utrzymywanie kontaktu z sobą, swoim bieżącym doświadczeniem. To sprawdzanie co na to (czymkolwiek owo to miałoby być) moje ciało, co się we mnie dzieje w związku z daną sprawą. Gdy kierujesz uwagę do środka możesz poczuć całe bogactwo odczuć, które nie znalazły jeszcze słów. Ciało wie, bo potrafi objąć czuciem całość. Język i myśli są w stanie złapać tylko część. Ciało może zobaczyć wszystko naraz. Słowa pozwolą ci opisać krajobraz, jego poszczególne elementy, ale to w swoim ciele, poza myśleniem analitycznym możesz poczuć zachwyt i podziw dla niezwykłego widoku przyrody, która cię otacza.

Zdarzyło ci się kiedyś podejmując jakąś decyzję wypisać wszystkie za i przeciw i dalej być w kropce? Albo znaleźć rozwiązanie, które po spojrzeniu na argumenty wydawało się najzupełniej logiczne, a jednocześnie mieć poczucie, że w ogóle cię to nie przekonuje? Jakby jakaś część ciebie wiedziała, że coś tu się nie do końca zgadza, ale jeszcze nie umiesz tego wyjaśnić. Wiesz coś, ale nie wiesz skąd to wiesz. Znasz coś takiego?

Mając zaledwie 10 lat Gendlin, ze względu na żydowskie pochodzenie, uciekał wraz z ojcem i matką z Austrii do USA przed nazistami. W drodze mieli nocować w Holandii pod wskazanym adresem. Ojciec zadecydował jednak: "nie będziemy tu nocować", gdy mały Gene zapytał: "co się stało tato?" ojciec odpowiedział: "nie wiem, ale coś we mnie mówi, że nie". Kolejnego dnia okazało się, że adres został tej nocy zdekonspirowany. Być może to doświadczenie pozostało w filozofie jako pytanie czym jest owo coś w człowieku co wie.

Ciało zna różne nieoczywiste rozwiązania, wie więcej niż świadomość. Odpowiedzi czekają w skarbnicy wnętrza na śmiałka który tam zajrzy i będzie miał tyle cierpliwości by poczekać aż jego oczy oswoją się z ciemnością i będą mogły zobaczyć wewnętrzne bogactwo. Cały skarb jest w tobie – nie pochodzi z zewnątrz, ale z wewnątrz. Największą przygodą bowiem jest spotkać się z samym sobą, ze swoimi odczuciami. Czasem w tej przygodzie potrzebny jest towarzysz drogi – taką rolę może spełnać terapeuta.

Kluczowym terminem focusingu jest felt sense. Można je tłumaczyć jako "odczute znaczenie" lub "wewnętrzne poczucie". Jest to jakość, która poprzedza słowa. Niewyraźne odczucie znajdujące się szczególnie w obszarze brzucha i klatki piersiowej. Fizyczne doświadczenie obejmujące wszystko w danej sprawie lub w danym momencie. Więcej niż to, co można uchwycić słowami. Coś, co łączy rozproszone dane i wrażenia w całość1.

Wewnętrzne poczucie jest trochę podobne do momentu, kiedy dochodzi do mnie niejasna świadomość "coś bym zjadła", ale jeszcze nie wiem co. Pojawia się we mnie ochota na "coś", ale nie mam pomysłu czym jest owo "coś". Jestem chwilę z tym uczuciem, które przychodzi z wnętrza ciała i pytam się siebie na co właściwie mam chęć. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to czekolada, bo przecież zawsze chętnie zjem czekoladę, ale to jakoś nie do końca to, nie pasuje mi ta czekolada. Nie, to "coś" w ogóle nie jest jak czekolada, nie o taki smak i nie o taką konsystencje mi chodzi. A więc co? Hm... Chyba coś bardziej kwaśnego... Tak, to bardziej pasuje. Co jest kwaśne? Może kapusta? Nie, też nie to. Już prawie czuję ten smak, ale jeszcze nie potrafię tego nazwać, znaleźć słowa i obrazu tego produktu. Jest nieco jaśniej, ale nie zupełnie jasno. I nagle wiem! Ogórki kiszone! Zjadłabym ogórki! To jest to. Moje przeczucie smaku znalazło nazwę. Co za ulga, już wiem o co mi chodzi.

Felt sense jest odczuciem innym niż emocja. Emocja jest czymś znacznie bardziej nazwanym, łatwiejszym do określenia, podobnym do czegoś, co już było. Jest też zwykle bardziej intensywna. Tymczasem wewnętrze poczucie jest płoche, nie daje się łatwo nazwać ani określić, potrzeba cierpliwości aby się do niego zbliżyć. Pojawia się jakby zza krzaka i nie od razu można rozpoznać co to za zwierz. Nie lubi presji. Jeśli podejdziesz do niego zbyt szybko czy hałaśliwie ucieknie, potrzebuje czasu by dać się oswoić. Jest zawsze inne, nowe, zmienia się w czasie, jest obecne tu i teraz. Tak jak nie możesz dwa razy wejść do tej samej rzeki, tak nie możesz dwa razy znaleźć w sobie tego samego felt sense, bo doświadczenie cały czas płynie i zmienia się.

Gendlin mówi, że focusing jest jak zamglony brzeg2. Jakbyś zbliżał się łodzią do brzegu, który jest okryty mgłą. Już wiesz, że jest tam ląd, ale póki co nie widzisz jego kształtu. Jeśli poświęcisz czas by przyblżać się doń stopniowo i z uwagą, to powoli wyłoni się kształt, a następnie możesz znaleźć nazwę dla owej krainy. Jeśli więc po przeczytaniu tego artykułu będziesz miał jedynie mgliste pojęcie o tym czym jest focusing to znaczy, że jesteś już bardzo blisko sedna.

Pisząc ten tekst właśnie przychodzi mi myśl żeby do kogoś zadzwonić, czuję jakiś nieprzyjemny ścisk w klatce piersiowej... Jakby mnie coś przytrzymywało? Nie, bardziej jak by coś we mnie się chowało... Coś się kuli... Po chwili zdaje sobie sprawę, że mam oprór by wykonać ten telefon. Nie chcę... Chcę odsunąć ten pomysł daleko... Dopiero teraz zaciekawiam się czego się właściwie obawiam. Jeszcze chwilę później przychodzą mi słowa: "zła wiadomość"... Nie chcę usłyszeć złej wiadomości. Dopóki nie dzwonię nie wiem co się wydarzy, mam 50% szans na obie odpowiedzi jakich się spodziewam, a jeśli zadzwonię i będzie to niechciane 50%? Dalej nie mam ochoty na konfrotację, ale czuje ulgę, że bardziej rozumiem o co mi chodzi. To odczute znaczenie przesuwa mnie, teraz już inaczej przeżywam tą sytuację. Przyjmuje swoje doświadczenie w pełni i zachodzi we mnie fizycznie odczuwalna zmiana. Ten rodzaj ulgi nazywany jest efektem lub krokiem doświadczeniowym (felt schift) i towarzyszy mu zmiana na poziomie fizjologicznym w postaci stabilizacji rytmów alfa w zapisie EEG3.

Focusing oddaje należną uwagę ciału, ale potrzebuje także słowa, znaczenia, które potrafi wyrazić to, co odczuwa ciało. W terapii doświadczeniowej wyróżniamy dwa systemy doświadczania, mówimy o nich tajemniczymi słowami implicite i explicite. Implicite to poziom prekonceptualny, cielesny, znaczenie odczuwane cieleśnie, jest zwykle bogatsze od drugiego systemu i ma zdolność ogarniania całości jakiegoś doświadczenia. Explicite to poziom symbolizacji, wypowiedzenia, nazwania znaczenia odczuwanego w ciele4. To co w implicite jest nienazwane, w explicite znajduje swoją nazwę, którą ciało sprawdza i potwierdza lub weryfikuje (jest to odzczuwalne jakościowo w poczuciu "to mi pasuje; to jest właśnie to, o co mi chodzi" lub "nie, to nie to; to nie do końca to"). Kultura zachodnia uprzywilejowuje system werbalny, analityczny (explicite), ale w naszej osobistej historii ciało jest pierwsze. Każdy z nas jako niemowlę odczuwał najpierw uogólniony komfort lub dyskomfort, najpierw było odczucie zimna, głodu, bólu, a dopiero potem nauczyliśmy się rozpoznawać co to jest. W focusigu chodzi o połączenie tych dwóch systemów, to połączenie posuwa nas do przodu, umożliwia zmianę, pozwala na kolejny krok na drodze rozumienia siebie, a następnie – jeśli tylko zechcemy – nowego działania. Neurologia potwierdza odkrycia Gendlina. Współcześnie wiemy, że obszar, brzucha, jelit i klatki piersiowej wypełnia nerw błędny złożony w 90% z nerwów czuciowych, zwany czasem "mózgiem trzewnym"5. Focusing tworzy pomost między tymi dwoma światami w nas, między system organicznym (implicite) a konceptualnym (explicite), pomiędzy trzewiami a głową, między ciałem a rozumem. Ta wewnętrzna komunikacja daje dostęp do czerpania z siebie w pełni, poszerzania świadomości, podejmowania decyzji zgodnych ze swoim wnętrzem.

Aby focusing był możliwy potrzebna jest pewna postawa wobec tego, czego doświadczasz. Wyobraź sobie, że zbliżasz się do jelenia w lesie aby go upolować. Mądre zwierzę od razu wyczuje intencję i ucieknie. Nie można zbliżać się do siebie z przemocą (właściwie to można, ale nie będzie z tego zmiany terapeutycznej). Potrzebna jest pewna bazowa życzliwość, rodzaj zaprzyjaźniania się z samym sobą. Bycie słuchaczem dla swojego wewnętrznego ja, które chce być dopuszczone do głosu i może mieć wiele do powiedzenia. Aby naprawdę słuchać nie możesz zakładać że wiesz, potrzebujesz dać się zaskoczyć, nic nie musi się pojawić i wszystko może się pojawić.

Focusing to metoda doświadczeniowa, stąd niewiele można się o niej dowiedzieć czytając artykuł. Dlatego namawiam cię abyć spróbował poćwiczyć. Usiądź wygodnie i zdaj sobie sprawę z położenia własnego ciała. Poobserwuj miejsca styku ciała z powierzchnią na której siedzisz. Zostań przez chwilę uwagą przy oddechu. Pooobserwuj wdech i wydech. Wszystko to po to, aby nastroić się do wsłuchiwania w siebie. Gdy żyje się w hałasie, potrzeba czasu by usłyszeć ciche dźwięki. Kiedy będziesz gotowy skieruj uwagę do wnętrza ciała, w okolice brzucha i klatki piersiowej, i z życzliwym zainteresowaniem obserwuj co się tam będzie działo. Jesli coś się pojawi popatrz na to, ale nie zatrzymuj się nad tym. Jeśli pojawia się dużo wporządku, nie wchodź w analizę tych spraw, po prostu zauważ, że są jakie są, są tutaj. Nie pojawia się nic? Też dobrze, pozostań wówczas z tym nic. Przywitaj się ze wszystkimi wrażeniami i odczuciami jak ze starymi przyjaciółmi, powiedz im, że ich widzisz i cieszysz się z ich obecności, nawet jeśli to, co się wyłania nie jest najprzyjemniejsze (przecież najlepsi przyjaciele też potrafią nas doprowazić do szału).

A teraz zobacz co przyciąga twoją uwagę. Może coś się niejasno pokazuje, jakaś sprawa, jakieś wrażenie. Nie podchodź doń zbyt blisko, raczej odsuń się i spróbuj swiadomością objąć tą sprawę w całości. Bądź cierpliwy, nie opisuj zbyt szybko tego, co się pojawia, bądź z tym i czekaj co się wydarzy. Pozwól wszystkiemu w tobie po prostu być. Nie próbuj niczego zmieniać, wszystko jest na dobrym miejscu. Nie martw się jeśli nic nie czujesz, twoje nic jest równie interesujące. Ciało nie lubi presji, jest jak płoche zwierzątko w lesie – jeśli zbyt nachalnie się do niego zbliżysz ucieknie, potrzeba czasu aby osowoić swoje wnętrze. Nie możesz sprawić, że coś się w tobie pojawi, ale możesz pobyć ze sobą z życzliwością i troską. Ciało doceni to życzliwe nastawienie. Daj sobie czas. Możesz też na głos mówić co się z tobą dzieje gdy towarzyszysz swojemu wnętrzu. Bycie przy sobie z akceptacją działa kojąco – to jest właśnie przedsmak focusingu.

Może twoje niejasne poczucie jest jakieś? Posiada jakąś właściwość? Może jest ciepłe, twarde, zimne, puchate, cięzkie, ciasne, a może zupełnie inne? Może pojawi się jakieś słowo lub obraz, które zdaje się je jakoś oddawać? Jeśli tak się stanie sprawdź co na to ciało, czy ten obraz, słowo, kształt, konsystencja jakoś pasuje. Ciało ci podpowie. Albo nie podpowie, nie szkodzi jeśli felt sense się spłoszyło, możesz dalej pobyć w lesie, twoja płocha część w końcu pozwoli ci się odobinę zbliżyć.

Jeśli między ciałem a słowem (obrazem, kształtem, frazą) istnieje rezonans, możesz poczuć coś w rodzaju drobnej ulgi, jakiegoś sygnału od ciała, że nastąpiło dopasowanie – jakby klucz trafił do zamka. Teraz możesz przejść do następnych drzwi. Możesz przemieszczać się między doświadczeniem ciała a nazwaniem znaczenia aż do momentu gdy uznasz "ach tak, właśnie to". Nie zapomnij pożegnać się życzliwie z ciałem. Zrób to niezależnie od tego, co się wydarzyło. Pamiętaj, że każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

Focusing nie jest metodą spektakularną w sensie wielkich emocji czy fajerwerków. To raczej czuła metoda obcowania ze sobą, z własnym doświadczeniem. Sposób uczenia się terapeutycznego nastawienia do samego siebie, towarzyszenia sobie na dobre i na złe z miłością i troską. Przyjmowania siebie wraz ze wszystkim co jest w nas. To właśnie taki rodzaj życzliwości i przyjaźni ze sobą pozwala dokonać zmian i przeobrażeń w życiu. Naprawdę!

Sara Katulska


  1. P.A. Levine, Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy, s.76-77.
  2. https://www.youtube.com/watch?v=nqRQ7PQFLM0
  3. C. Rogers, Terapia nastawiona na klienta. Grupy spotkaniowe, s.33.
  4. M. Król – Fijewska, Autonomia procesu doświadczania [w:] M. Król – Fijewska (red.), Doświadczenie a psychoterapia, s.18-22.
  5. P.A. Levine, Głos wnętrza. Jak ciało uwalnia się od traumy i odzyskuje zdrowie, s.136.

Bibliografia

  1. Gendlin G., Focusing is a murky edge https://www.youtube.com/watch?v=nqRQ7PQFLM0
  2. Klimek A., Focusing relacji wewnętrznych. Materiały ze szkolenia, Warszawa sierpień 2019.
  3. Król- Fijewska M. (red.), Doświadczenie a psychoterapia, Warszawa 2019.
  4. Levine P.A., Głos wnętrza. Jak ciało uwalnia się od traumy i odzyskuje zdrowie, Warszawa 2018.
  5. Levine P.A., Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy, Warszawa 2018.
  6. Levine P.A., Uleczyć traumę. 12 – stopniowy program wychodzenia z traumy, Warszawa 2017.
  7. Rogers C., Terapia nastawiona na klienta. Grupy spotkaniowe, Wrocław 1991.
  8. Siems M., Ciało zna odpowiedź, Warszawa 2006.
  9. Tkaczyk D., Nie wiesz? Zapytaj ciała., [w:] Terapia uzależnienia i współuzależnienia, nr 3/2012.
  10. Weiser Cornell A., Focusing. Mądrość ciała, Podkowa Leśna 2015.